niedziela, 14 czerwca 2009

Znaczenie

Ile razy świadomie lub nie zastanawiasz się nad znaczeniem sytuacji, które Cię spotykają, zachowaniem, które ludźmi kieruje lub symbolami, które z pozoru błahe –w jednej chwili nabierają innego sensu, gdy spoglądasz na nie patrząc z innej strony?

Dzisiaj chciałabym napisać o tym, czego sama do końca nie rozumiem, ale mam przekonanie, że powinnam. Dwa lata temu moja przyjaciółka urodziła dziecko. Upragniona córeczka, zaplanowany poród, szpital i niby wszystko zapięte na ostatni guzik. Poród przebiegał dosyć sprawnie do momentu, gdy położna zdecydowała, aby naturę nieco przyspieszyć. Kilka cięć i niezgrabnych chwytów dłoni sprawiło ogromny ból mojej przyjaciółce oraz zostawiło znamię na czole dziecka w postaci zaczerwienienia pomiędzy brwiami. Pomyślałam wtedy, że pewnie z wiekiem i rozwojem dziecka plamka na jej małym czole zniknie, ale tak się nie stało. Zaczerwienienie, o którym pisze nie jest nad wyraz widoczne, ale gdy dziecko płacze nasila się i czerwienieje. Kilka miesięcy temu inna koleżanka również urodziła dziecko. Nie widujemy się, na co dzień, więc normalnie nie miałabym okazji, aby poznać jej dziecko osobiście, ale w dobie naszej-klasy nic już nie można ukryć a tym bardziej wiele osób uważa, że natychmiast trzeba pokazać. Jej dziecko –chłopczyk również posiada podobny znak w tym samym miejscu. Pomyślałam wtedy, że to zbieg okoliczności albo trafili na tą samą niezgrabną położną. Kilka dni temu na kolejnej fotce kolegi tym razem z innego miasta znów zobaczyłam dokładnie to samo. Więc dzisiaj pytam się samej siebie –jak to możliwe? I nie znajduje odpowiedzi.

Czy powinnam wierzyć w znaki? Analizować ich znaczenie skoro je dostrzegam i zapamiętuje? Czy to w ogóle jest ważne i do czego niby taka wiedza ma służyć?

W moim życiu wydarzyło się dużo. Złych i dobrych rzeczy. Takich, z których jestem dumna i tych, o których wstydzę się pamiętać. Myślę, że nic nie jest w stanie mnie zdziwić, bo przeszłam, czułam i poznałam wiele. Czasem myślę, że to zbyt wiele by prowadzić normalne życie. Ciągle szukam własnej drogi. Oczekuję od życia więcej niż mam i na ogół jestem niezadowolona, bo ciągle wydaje mi się, że stać mnie na więcej, bo brak mi pewności siebie, którą bez wątpienia zabrały porażki, których doświadczyłam. Tyle jest emocji i słów, o których chciałabym napisać, ale nie mam odwagi, bo i po co pisać coś, czego wstydzę się ja, moje serce i dusza. A jeśli kiedyś przyjdzie czas, gdy moja spowiedź przed światem i samą sobą nabierze rozpędu i ułoży całość jednego posta czy wtedy poczuję się lepiej? Będę rozgrzeszona i pewność siebie wróci tam gdzie jej miejsce? Wtedy moje życie osiągnie następny level potocznie zwany szczęściem?

Wiem, że nie jestem jedyną osobą i pewnie jest wielu, których oczy podobnie jak moje chłoną świat takim, jaki jest i bez pamięci o mądrych rzeczach w sercu rejestrują tylko to, co ludzkie i mało przydatne w zrobieniu oszałamiającej kariery i zbiciu wielkiej kasy.

Mój Poeta powiedział, że kiedyś wierzył i kierował się znakami, jakie dawało życie. Kiedy spóźnił się na autobus uznawał, że tak musiało być bo dzięki temu spotka go to co powinno. Dzięki temu, że był czujny i spostrzegał znaczenie codziennych przepowiedni prowadził tryb życia, jaki jest mu pisany i dzięki temu czuł się wolny i spełniony. Po jakimś czasie zrozumiał, że to on jest panem swojego losu i przestał kierować się znakami uznając, że są mylne i złośliwie prowadzą jego życie nie tak jak on by sobie tego życzył.

Trójka dzieci połączona podobnym znamieniem na czole może nic nie znaczyć. Zbieg okoliczności lub złośliwość losu, która skłania by wierzyć, że istnieje klucz pozwalający odczytać zagadkę życia i znaczenie świata. Zagadka zaczynająca się od momentu stworzenia i końca, który kiedyś musi nastąpić, bo wszystko przecież ma swój początek i koniec.

A te pytania bez odpowiedzi?

Boga nie ma, bo go nie widać?

Miłości też nie zobaczysz, ale przecież wiesz, że istnieje..



4 komentarze:

Wojowniczka pisze...

Fajny post ;)
Z resztą jak wszystkie ;)
Taki sentymentalny...

Wiesz boję się go skomentować bo pomyślisz że ja Wojowniczka również jestem dla Ciebie jakimś znakiem.
Bo wyobraź sobie że również urodziłam sie z czerwoną plamą w okolicy czoła i oczu, poważnie,
Ale czerwone znamię po długiej terapi w dzieciństwie zniknęło...

JA osobiście nigdy w ZNAKI które pojawiają sie na mojej drodzę zycia nigdy nie wierzyłam...
Czy coś przeoczyłam??
Możliwie, trudno mi to teraz oceniać...

To że szukasz w życiu właściwej drogi jest naturalne, bo przecież w życiu trzeba dązyć by było nam lepiej.
Piszesz że są sprawy o których wstydzisz się pisać...
Wiesz ja też tak mam .
Jesli nie chcesz to nie pisz.
Są sprawy które trzeba zachować sobie dla siebie.
Może kiedyś sie nam bardziej uzewnętrznisz...

Pozdrawiam ;)

Holden Caulfield pisze...

Bóg jest na pewno:)
miłość?
u mnie SYN

Papa Rekson pisze...

Nic co dzieje sie w zyciu pojawia sie bez przyczyny. Ta przyczyna nie koniecznie istnieje przed pojawieniem sie tego czegos w czasie kiedy ty to obserwujesz. My jestesmy czescia wszechswiata a wiec to co obserwujesz jest jego czescia rowniez. A wiec jest to zrozumiale i nie wprawia w zaklopotanie. Problem pojawia sie w momencie podjecia decyzji - czy potrzebujesz cos z tym zrobic czy tez nie? O tym wlasnie napisalas. Napisz wiecej o tym jesli masz ochote. Pozdrawiam cieplo.

Anja. pisze...

to, jakie znaczenie mają nasze sytuacje życiowe okazuje sie po dłuższym czasie, kiedy przychodzi nam rozliczyc sie z konsekwencjami naszych decyzji. wiem, młoda jestem i pewnie głupoty gadam, ale juz trochę przezyłam i pewnych spraw już żałuje a innych dopiero zacznę. trzeba pchac to wszystko do przodu, nie zatrzymywac sie, nie zastanawiac nad tym co bylo, uczyc sie na bledach i bron Boże nie włazic znow do tej samej rzeki! pozdrawiam czerwcowo!