"Pierwszej się oczu czarnych, drugiej modrych boję
te dwie są me Miłości i dwie Śmierci moje"
Jan Lechoń
Trzecia jest nad ranem, a ja spaceruję
jak księżyc co pełnią płynie po niebie
Wiesz.. Źle się czuję..
Bo jutro już ze mną nie będzie Ciebie
Ach! Księżyc! On prawie się styka
z moimi palcami co pełzną po nocy
Spójrz! Prawie go dotykam!
Lecz nie mogę się wyrwać okrutniej niemocy..
Śpiewajcie słowiki dzisiaj żałobnie
Śpiewajcie słowiki dzisiaj żałobnie
gdy łza mi w oku szaleństwem się wierci.
Ta pieśń przez noc niech płynie swobodnie
bo nie ma mej Miłości.. ani mojej Śmierci
Pierwsza odleci rozkładając skrzydła
Pierwsza odleci rozkładając skrzydła
i długi czas nie będzie Jej z nami.
Druga ta zła, wstrętna i przebrzydła
odejdzie przekupiona tęskniącymi łzami
Zostanę sam z okrutną pamięcią
o ustach co kolor nadały winu.
Zostanę sam z tą straszną chęcią
Zerwania dla Ciebie gałązki jaśminu
Myślę, że smutek też zaraz odleci
i nie będę więcej zalewał się łzami
Księżyc przecież taki sam tam świeci
i pod takimi samymi będziemy gwiazdami
I zastał mnie świt nad tymi myślami
i rosa na trawie w słońcu się jarzy
idę do domu wolnymi krokami
a wiatr mi wyciera łzy z mojej twarzy..
(C) Monsieur Palique



