czwartek, 17 grudnia 2009

Siła serca

Na wstępie powinnam się chyba usprawiedliwić z mojej z góry nie uzasadnionej dłuższej nieobecności. Za mozolny powrót do ponownego skupienia myśli i próby zastąpienia ich odpowiednimi słowami tak, by całość w jednym przy najmniej poście miała sens obwiniam te wszystkie niespodzianki i zaskoczenia, które przydarzyły mi się w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Pamiętam jak pisałam przed wyjazdem do Irlandii, że jadę z nadzieją by "serce odnalazło ostatnią właściwą drogę". Jakże te słowa dźwięczą w mych uszach, bo nieoczekiwanie były początkiem znaczących zmian. Podczas pobytu w Irlandii zmierzyłam się z przeszłością ponownie spotykając pana R. Po przepłakaniu zeszłej zimy i próbach ocalenia bezlitośnie złamanego serca, gdy pan R. zapewniając o swojej wielkiej miłości zostawił mnie z dnia na dzień bez ani jednego słowa wyjaśnienia.. jakie wielkie było moje zdumienie, gdy przy następnym spotkaniu usłyszałam jak wielki przyznawszy się -POPEŁNIŁ BŁĄD. Jeszcze próbował kilka razy zbliżyć się ponownie i gdy nawet w pewnej chwili prawie uwierzyłam, że wszystko może być znów tak jak było -cichy przyjaciel podpowiedział mi, że mężczyzna nie ma w zwyczaju tak szybko się zmieniać.. Mogłam wrócić do czegoś czego pragnęłam i znałam a co zostało mi przez jego odejście odebrane lecz ryzykując kolejny zawód zaczęłam budować zamek wokół innego księcia, który w tej samej chwili zjawił się i oczarował mnie niebieskimi oczami i tamtym dniem gdy pokazał mi miejsce.. gdzie mieszkają wróżki !

Dzień po dniu próbowałam zapamiętać wszystkie ciepłe gesty, którymi mój miły próbował zyskać moje serce. Nauczyłam się również, że czasem w życiu jest tak, że trzeba podjąć wyzwanie i postawić wszystko na jedną kartę wybierając tą drogę, która choć nieznana to jednak wabi siłą ocalałego serca -głosem miłosnej intuicji.

Zakochałam się jeszcze raz tak jak już myślałam, że nigdy nie będzie mi dane. I choć nie udaje mi się do tej pory ponownie w pełni zaufać pięknym słowom, którymi ukochany pieści moje uszy oraz zapewnieniom, że nie odejdzie jak tamten to jednak staram się, bo znowu jestem pewna, że warto.

Dzisiaj upływa sześć miesięcy od kiedy jesteśmy razem.



1 komentarz:

Margo pisze...

Cieszę się, że wróciłaś i jesteś szczęśliwa, ściskam serdecznie :)