poniedziałek, 2 marca 2009

Wyprawa Gdańsk-Warszawa

Lublin pożegnał mnie dosyć chłodno. Pewnie dlatego, że w ostatniej chwili zdecydowałam się jechać. Pomyślałam weekend w Gdańsku dobrze mi zrobi -może wydarzy się coś fajnego.

Przesiadka w Warszawie plus dwie godziny czekania na dworcu. Odurzona centralnymi zapachami postanowiłam przeczekać w bardziej awangardowym miejscu "Złotych Tarasach". Czmychnęłam szybko przejściem obok dworca i raz dwa znalazłam się na miejscu. Z bagażem w ręku przechodziłam jedynie przyglądając się sklepowym witrynom. Znalazłam miejsce do stania, na uboczu wejścia niedaleko ruchomych schodów i stałam tak przyglądając się ludziom i sytuacjom jakie ich łączyły. Słysząc znajomy głos odwróciłam głowę -to znana aktorka wraca z zakupów z dwiema koleżankami i donośnym głosem oznajmia -idziemy do knajpy! Wbiegają na ruchome schody i znikają po chwili. Uśmiechnęłam się myśląc w duchu, że w Warszawie gdzie nie staniesz to i tak spotkasz "kogoś znanego" chcąc tego lub nie.

Nie skończyłam nawet tej myśli gdy zza rogu wyłoniła się ekipa bardzo znanej stacji telewizyjnej. To stylista w kapeluszu goni z kamerą dziewczynę w białych kozakach! Biedaczka wbiegła na schody i wymijając szybko ludzi -uciekła. Zdążyłam jeszcze dopatrzeć jak pan w kapeluszu wskazuje do kamery palcem na jej buty po czym dodał coś od siebie jednak byłam za daleko aby to usłyszeć. Stałam w jednym miejscu 40 minut rozglądając się za pożądanymi atrakcjami i kwitując, że po takiej historii już nic więcej się nie wydarzy przed wyjściem natknęłam się jeszcze na parę znanych aktorów. Fajnie jest podpatrzeć kogoś znanego. Wtedy sobie wmawiam, że telewizja kłamie bo codzienny wizerunek osoby popularnej zazwyczaj odbiega od tego pokazywanego na ekranie.

Pociąg do Gdańska był ciepły a to uważam za połowę sukcesu. W przedziale jedna kobieta nie zdążyła kupić biletu. Konduktor, który zjawił się po godzinie zawołał kierownika pociągu, który w milczeniu wypisał bilet.

-329 powiedział podając bilet.

Kobieta oraz reszta pasażerów zdezorientowani podnieśli głowy. Cisza w bezruchu trwała 2 minuty. Kobieta zapytała raz jeszcze myśląc, że się przesłyszała.

-329 raz jeszcze odpowiedział konduktor i po znacznej chwili patrzenia jej w oczy powiedział raz jeszcze:

-329 -kilometrów do Gdańska!

Zaczęłam się śmiać i pozostali również. Na koniec popatrzyłam na kierownika pociągu i powiedziałam -z takimi żartami kiedyś ktoś pana opisze. Odpowiedział ależ bardzo proszę i zamykając przedział pożegnał się z uśmiechem słowami: "Do widzenia i żegnam. Na przyszłość nie polecam siebie i swoich usług".


Gdyby jeszcze te prawdziwe ceny biletów były równie zabawne :-)


5 komentarzy:

Margo pisze...

tak, specyficzne poczucie humoru, i niesamowite oko stylisty, którego kapelusz był pewnie równie oryginalny, jak białe kozaczki zimą :)

Iga pisze...

A jak tam w Gdańsku?:)

Lila pisze...

Iga zapomniałam o tym napisać: 3 złote za jednorazowy bilet w tramwaju??

Gdańsk muszą zamieszkiwać sami milioonerzy albo.. rowerzyści :-)

Iga pisze...

Ooo Kochana.. To jest cała historia:
3 złote normalny, ale studencki już 1,50.. ale tylko, jeżeli jedziesz jedną linią.
Bo widzisz, możesz jeszcze kupić bilet za 2 zl (normalny) ale tylko w kiosku i od skasowania jest on ważny 15 minut.
Możesz także kupić bilet za 9,10 zl i jeździć nim w kółko przez całą dobę.
Jeżeli chcesz pojechać nocnym, to musisz kupić bilet za 4,20 zł, ale nigdzie go nie sprzedają, więc życzę Ci powodzenia :)
Oczywiście żaden z powyższych biletów nie jest ważny w Szybkiej Kolei Miejskiej ani w Gdyni.
Witaj w Trójmieście Maleńka ;D

Lila pisze...

OMG! Ciekawe jaka myśl przewodnia kierowała do ustalenia takiego regulaminu.. Nie to, że za drogo bo Gdańsk to miasto warte swojej ceny jednak wolę u siebie: jechać prywatnym za 1 zł -studencki, 1,50 normalny lub państwowym za 2 :-P No i mamy trolejbusy.. hehe :-))

Zapraszam, zapraszam!