niedziela, 31 maja 2009

Kochany Prywatny Poeta

"Pierwszej się oczu czarnych, drugiej modrych boję
te dwie są me Miłości i dwie Śmierci moje"
Jan Lechoń
Trzecia jest nad ranem, a ja spaceruję
jak księżyc co pełnią płynie po niebie
Wiesz.. Źle się czuję..
Bo jutro już ze mną nie będzie Ciebie

Ach! Księżyc! On prawie się styka
z moimi palcami co pełzną po nocy
Spójrz! Prawie go dotykam!
Lecz nie mogę się wyrwać okrutniej niemocy..

Śpiewajcie słowiki dzisiaj żałobnie
gdy łza mi w oku szaleństwem się wierci.
Ta pieśń przez noc niech płynie swobodnie
bo nie ma mej Miłości.. ani mojej Śmierci

Pierwsza odleci rozkładając skrzydła
i długi czas nie będzie Jej z nami.
Druga ta zła, wstrętna i przebrzydła
odejdzie przekupiona tęskniącymi łzami

Zostanę sam z okrutną pamięcią
o ustach co kolor nadały winu.
Zostanę sam z tą straszną chęcią
Zerwania dla Ciebie gałązki jaśminu

Myślę, że smutek też zaraz odleci
i nie będę więcej zalewał się łzami
Księżyc przecież taki sam tam świeci
i pod takimi samymi będziemy gwiazdami

I zastał mnie świt nad tymi myślami
i rosa na trawie w słońcu się jarzy
idę do domu wolnymi krokami
a wiatr mi wyciera łzy z mojej twarzy..

(C) Monsieur Palique


czwartek, 28 maja 2009

Nastka

Kiedyś gdy byłam bardzo młoda miałam przekonanie o wielu rzeczach, miałam marzenia, że gdy będę już dorosła to moje życie będzie wyglądało tak jak sobie je właśnie wyobrażam.

Zawsze byłam przekonana o tym, że w wieku dwudziestu pięciu lat będę już dawno żoną i będę miała dzieci lub przynajmniej będą już w planach bo w mężczyźnie mojego życia zakocham się od pierwszego wejrzenia a on straci dla mnie głowę i nasza miłość będzie najpiękniejszym uczuciem jakie doświadczymy w ciągu całego życia. Marzyłam i często myślałam o tym jak będzie wyglądał mój dom, w którym zamieszkam z mężem i jak wspólnie będziemy urządzać nasze mieszkanie. Marzyłam zawsze, że moja mama gdy będę już dorosła będzie moją najlepszą przyjaciółką, której będę powierzać największe sekrety a siostra będzie jedyną osobą, która bezwarunkowo zawsze będzie gotowa mnie wysłuchać i to ona właśnie będzie tą, która zawsze mnie zrozumie nawet wtedy gdy cały świat stanie przeciwko mnie.

Byłam przekonana, że znajdę świetną pracę, która będzie sprawiać mi przyjemność i oczywiście będzie świetnie płatna na tyle, że nie będę musiała martwić się o wydatki by starczyło do pierwszego lub by nie przepłacić na zakupach. Przekonana byłam również, że świat jest dla mnie otwarty i każda podróż w nieznane przyniesie mi wiele radości i satysfakcji i podróżować będę zawsze, gdy będę miała na to ochotę -sama lub razem z przyjaciółmi, których jak byłam wtedy przekonana -będę miała wiernych, spontanicznych i szalonych -gotowych na wszystko -"byle razem". Będziemy spotykać się najczęściej jak tylko się da i będziemy razem łazić na imprezy lub do kina, a potem będziemy rozmawiać, słuchać i doradzać sobie nawzajem. Przekonana byłam, że już w wieku dwudziestu lat będę posiadać prawo jazdy i własnym samochodem będę jeździć na studia a po drodze na zajęcia będę uśmiechać się na światłach do nieznajomych mężczyzn a oni będą puszczać do mnie oko.

Marzyłam o tym, że gdy będę już dorosłą dojrzałą kobietą będę piękna i moja twarz będzie wyglądać jak te z okładek. Byłam przekonana, że moje piersi gdy już urosną będą tak samo okrągłe i jędrne jak w wyciętych bluzkach u modelek.

No, a dzisiaj tak sobie myślę, że marzenia i przekonania to jedno a prawdziwe życie to drugie i nie za bardzo da się te dwie rzeczy połączyć, bo życie upływa tak jak zostało wcześniej zapisane. Nawet gdy pragnienie jest silne a przekonanie wiarygodne i gdy dążenie uparte kieruje los po drodze marzeń.. w pewnym momencie wszystko wraca do punktu wyjścia.

A może coś przeoczyłam?



piątek, 22 maja 2009

Kapłan(ka) miłości

"A jeśli miłość jest największym kultem całej ludzkości to pierwszą jego kapłanką była i zawsze jest kobieta."

Obserwuje i podziwiam znane mi pary, które się kochają i również te, które kłócą się na okrągło bo to daje im poczucie bliskości i dla nich -jak mówią jest dowodem trwającego uczucia. Taka sytuacja zdarza się również czasem w stosunku do osób nam najbliższych jak siostra czy mama -złościmy się najczęściej na tych, na których nam najbardziej zależy a potem zazwyczaj żałujemy ze wstydem słów wypowiadanych w złości -słów, których do znajomych nie wypowiemy nawet pod wpływem największej emocji.

Nie bez kozery posłużyłam się cytatem. Uważam, że jest on bardzo prawdziwy i gdy głębiej się nad nim zastanawiam stwierdzam, że odnosi się do większości sytuacji w związkach. Mężczyzna kierując się własnym samczym ego udowadnia kobiecie swoje racje nie zdając sobie sprawy z tego, że większą irytacje wzbudziłby gdyby nie odzywał się wcale. Kobieta przeważnie uważa, że to ona gra pierwsze skrzypce w związku i tak naprawdę jej partner -choć zapewnia poczucie bezpieczeństwa i jest silniejszy fizycznie w pewnym momencie ulega racjom kobiety w każdym przekonaniu kierowanym złością lub żartem byle tylko poczuć bliskość jaką może jedynie ofiarować mu kobieta.

Kobieta chcąc okazać ukochanemu wielką miłość zaspokaja jego zachcianki. Gotuje dla niego to co on lubi jeść, prasuje jego koszule, sprząta dom aby widział, że dba o niego i miejsce, w którym spędzają większość czasu, chociaż on i tak rzadko kiedy zauważa czysty kran lub inny detal.. dopóki oczywiście sama mu o tym nie powie podświadomie oczekując pochwały. Wydawać by się więc mogło, że owy cytat powinien tak naprawdę odnosić się do mężczyzny skoro to wokół niego wszystko się kręci... ale pójdźmy jeszcze o krok dalej..

Kiedy w związku darzącym się bezwzględnym zaufaniem i uczuciowo stabilnym pojawia się fantazja dotycząca jednorazowego zaproszenia osoby trzeciej do sypialni i okazuje się, że owa fantazja obojga jest spełnieniem najskrytszych pragnień mężczyzny -kobieta wiedząc jak ogromną przyjemność może sprawić ukochanemu podejmuje decyzje i zgadza się aby osoba trzecia była gościem w ich sypialni. Wydaje mi się, że w każdym przypadku osobą trzecią jest kobieta, ponieważ heteroseksualny mężczyzna z reguły nie odnajduje się w intymnej relacji z drugim mężczyzną tak szybko jak odnaleźć się może kobieta z kobietą.

Zasady są jasno określone przez kobietę. To ona zdecydowała, więc ma do tego pełne prawo. Określa granicę intymności sprawiedliwie. Osoba trzecia jest jedynie dodatkiem do ich własnej gry tak aby ich fantazja nie była fizyczną zdradą mężczyzny i nie została nigdy później podstawą do zawirowań emocjonalnych w ich udanym przecież związku.

"A jeśli miłość jest największym kultem całej ludzkości to pierwszą jego kapłanką była i zawsze jest kobieta."

W trakcie jakże upragnionej przez mężczyznę -spędzenia choć jednej nocy we własnym życiu z dwójką kobiet, po przejęciu jego inicjatywy przez drugą kobietę widząc ogromne zadowolenie orientuje się, że większą rozkosz sprawia ukochanej osoba trzecia niż on sam.. bo przecież kobieta kobietę zna najlepiej i to właśnie ona -owa kapłanka z cytatu zaspokaja pragnienia zarówno mężczyzn jak i kobiet znając je doskonale -jak siebie samą. Mężczyzna nie potrafi dłużej znieść upokorzenia własnego samczego ego -ubiera się i wychodzi uznając "imprezę" za zakończoną.

Cała historia jest jedynie moim wyobrażeniem o sytuacji kiedy monotonne związki chcąc od życia więcej fundują sobie na własne życzenie wrażenia, które mimo określenia jasnych zasad i granic nie gwarantują powodzenia a najczęściej prowadzą do wielu nieporozumień. Wiem jednak, że taka sytuacja mogła mieć miejsce.

Tak więc panowie! Ostrożnie z tymi fantazjami :-) Moim zdaniem nie są warte ryzyka jakie trzeba poświęcić stawiając na jednej szali udany związek i kilka chwil uniesienia po to, by w rezultacie rozczarować się lub nabawić kompleksów. W całej sytuacji jedyną zadowolną osobą jest zazwyczaj... osoba trzecia.




sobota, 16 maja 2009

Welcome back

Irlandia przywitała mnie słonecznie i zachwyciła, jak co roku. Po długiej podróży dojechałam na miejsce. Tutaj nic się nie zmieniło. Ta sama praca, ten sam dom i ci sami ludzie, którzy uśmiechają się i serdecznie witają wracających po zimie znajomych. Przez chwilę miałam wrażenie jakbym wcale nie wyjechała tylko na moment zamknęła oczy.

Już czwarty raz Irlandia odsłania przede mną swoje oblicze –wciąż taka sama, niezmiennie piękna i zielona. Tylko ja jestem już inna. Już nie dziecinna, pouczona przez ludzi, których tu spotkałam i życie, jakiego doświadczyłam. Pan R. nie zjawił się jeszcze. Dowiedziałam się, że razem z moją nadzieją, że go nie spotkam nadzieje ma również całe miasto. Tutaj wszyscy się znają, wiedzą o sobie prawie wszystko. Małe miejscowości niczym nie różną się od siebie poza ludźmi, którzy tutaj są bardziej wyrozumiali i życzliwi. Wychodzą z założenia, że okazywana sympatia jest znakiem przyjaźni i zapewnieniem, że mogą liczyć na siebie w każdej sytuacji, na dobre lub na złe bez względu na to jak dobrze się znają.

Ach jak mi się marzy żeby po irlandzku ludzie traktowali się również w Polsce..!


poniedziałek, 11 maja 2009

Agata Budzyńska

> Chcę Cię obronić <


Chcę Cię obronić, chcę ustrzec Cię od zła

Gdy smutno tak zaśpiewać, by Cię rozweselić

I z ciemnej nocy wyprowadzić w jasny dzień

Tak życiem Cię zachwycić, abyś chciał przeżyć je


W podróż Cię wezmę do takiego raju

Gdzie smak miłości dojrzewa powoli

Gdzie rana życia uśnie pod ustami

Sny się spełniają, a prawda nie boli


Chcę Cię obronić, chcę ustrzec Cię od zła

Gdy smutno tak zaśpiewać, by Cię rozweselić

I z ciemnej nocy wyprowadzić w jasny dzień

Tak życiem Cię zachwycić, abyś chciał przeżyć je


W podróż Cię wezmę do  takiego świata

Gdzie się szaleństwo spełnia do ostatka

Gdzie żal spóźniony niczego nie skreśla

A zamki mocno przetrwają na lodzie


W podróż Cię wezmę do takiego kraju

Gdzie struga czasu upływa powoli

Gdzie rzeki płoną słońca płynnym złotem

Sny się spełniają, a życie nie boli.



poniedziałek, 4 maja 2009

Ten sen

Parę minut po północy, spokojna kładzie się spać. Z zamkniętymi oczami wędruje w ciszy po usypiającej już wyobraźni. Zasypia otulona ciepłą miękką kołdrą..

Raz na jakiś czas śni mi się ten sam sen. Zasypiając czuje jak moja świadomość staje się bezwładna. Sen ogarnia mnie i właśnie wtedy przychodzi takie uczucie, że w pokoju nie jestem sama. Otwieram oczy, rozglądam się po pokoju i widzę ciemność. Zamykam oczy i widzę twarze postaci, których nie znam. Odwracam głowę, bo wydaje mi się, że jeszcze nie usnęłam.. próbuje złapać oddech ale czuję, że nie mogę. Wtedy zastanawiam się czy już śnię czy jeszcze nie. Więc chcę krzyknąć by się upewnić, że jeszcze nie śpię, ale ciągle brak mi tchu -jakbym miała płuca pełne powietrza i nie mogła nic z nim zrobić. Więc siłuję się by krzyknąć.. w końcu się udaje. Podnoszę się, rozglądam i nadal nikogo nie widzę, ale czuję obecność. Przestraszona wstaję i zapalam nocną lampkę. Lampka nie działa. Biegnę do przedpokoju i zapalam duże światło -nie działa. Tylko ciemność i obecność. Przerażona myślę -to nie może być prawda -ja nadal śnie. Więc znowu próbuję krzyczeć, bo krzyk zawsze mnie budzi. Jakby w półśnie -już wiem, że natychmiast muszę się obudzić, bo inaczej się uduszę. Zbieram, więc wszystkie siły, aby złapać oddech, by krzyknąć najgłośniej jak umiem. Udaje się. Podnoszę się i ciemność nie jest już taka ciemna. Widzę pokój w blasku księżyca. Dwa oddechy i zasypiam znowu. I znowu to samo -dokładnie to samo. Po którymś razie mam dosyć i idę spać do drugiego pokoju. Tam zasypiam bez problemu.

Kiedyś myślałam, że ten sen śni mi się, gdy nie zasłonię okna i światło księżyca pada na moją twarz. Później myślałam, że to przez stres, bo przecież ciągle śni mi się ten sam schemat z tą różnicą, że mogę zapalać światła gdzie chcę i czasem obecność przybiera postać cienia. A dziś, gdy obudziłam się rano pomyślałam, że może tak właśnie umiera się we śnie. Gdy ludzie nie mają dosyć siły by złapać oddech lub nie orientują się, że półsen to już sen. Niebezpieczny. Mogę tylko przypuszczać, bo nie zaryzykuje by to sprawdzić -by pozwolić, aby sen trwał, aby nie zwracać uwagi na oddech, ciemność i spojrzeć obecności prosto w twarz.. kimkolwiek jest.
 



poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

 > Życie <


Życie jest tak gwałtowne! Przerywa, nie słucha,

napada, krzyczy, tupie, męczy, zmienia maskę,

że aż sen ma gorączkę, śpiąc w różowych puchach,

i bladym skrzydłem mocno bije o posadzkę.


Potrzeba tylko słowa, tylko gestu, listu,

by się złote pierścienie wygięły, skręciły,

by spłonęły tęsknoty jak suknie z batystu

i pękło serce z wielkiej słabości i siły.




czwartek, 23 kwietnia 2009

Oskary blogowe



Kobieta w oknie została wyróżniona po raz drugi. Kochanej Margo dziękuję za pamięć i ten miły gest, który przypomina o sensie dzielenia się sobą w wirtualnym świecie. Gdyby wyróżnienie trafiło do mnie wcześniej na pewno przekazałabym je również Tobie.

Oprócz wyżej już wymienionej Margo wyróżniam trzy blogi, które są mi najbliższe i którym Kobieta w oknie nie jest obojętna.
Wiem, że takie wyróżnienia są różnie postrzegane więc to czy je przyjmiecie lub nie zostawiam już dla waszej własnej oceny :-)


Cieszę się, że spotykam tutaj tak miłe osoby. Wszyscy jesteście wyjątkowi!



wtorek, 21 kwietnia 2009

White is no future

Poszukiwanie pracy w Polsce dobiegło końca. Jeden telefon i wszystko jasne. Wracam do Irlandii. Praca jest i kryzys także, więc jeszcze nie cieszę się na zapas. Zbieram siły, aby cały sezon wytrwać pomyślnie i aby wrażenie nie zostało mylne jak w tamtym roku.

Dwa oblicza spędzenia kolejnych miesięcy na zielonej wyspie nie dają mi spokoju. Z jednej strony super -praca i dobre pieniądze, poznanie nowych twarzy, zero stresu i imprezy a z drugiej z dala od domu i bliskich, zmagania z tęsknotą i to, co spotyka mnie tam każdego lata -niespodzianki, z którymi walczę lub się im poddaję. Każdy sezon przynosi coś nowego. W tamtym roku przyniósł miłość, która zaskoczyła mnie tak bardzo, że płynąć chciałam już do końca. Jednak powrót do polskiej rzeczywistości okazał się brutalną pułapką, w którą wpadliśmy oboje. Mam nadzieje, że nie będzie mi dane spotkać pana R. kolejny raz, choć wiem, że tam wszystko jest możliwe.

Teraz patrząc z perspektywy czasu i doświadczeń z ubiegłego roku jestem przekonana, że sprostam wszelkim przeciwnościom. Jeśli tylko nie poddam się omamiona pewnym wzorem życia, które z rzeczywistością i szczęściem nie ma nic wspólnego.

Lecę 12-go maja. Zostawiam bliskich, lekcje pianina, rower i wszystkie stresy. Lecę, aby już ostatni raz pożegnać miejsce, które mnie zaczarowało. Zabieram ze sobą herbatki z Biedronki, list od Artysty i nadzieję, aby w tym roku nie spotkało mnie już nic złego.. i aby serce odnalazło ostatnią właściwą drogę.

Bloga i was kochani też zabieram :-)



środa, 15 kwietnia 2009

Agata Budzyńska

* * *

Zostawiłeś mi wspomnień wielką księgę
Smutek, żal i łzy
Wspaniałą przysięgę

Zostawiłeś mi wspomnienia, marzenia
Pocałunki trzy -znaki przypomnienia

Ale przecież dobrze wiesz
Wszystko w życiu zmienia się

Ale przecież dobrze wiesz
Bez ustanku kochać Cię to bzdura

Ale przecież dobrze wiesz
Mnie nie warto tracić łez

Raz jest dobrze, raz jest źle
Raz ktoś kocha -drugi nie

Darowałam Ci wszystkie moje myśli
Wszystkie moje sny
W których byś się wyśnił

Darowałam Ci.. cóż kiedy żałuję

W życiu tak już jest
Trzeba -pokutuję


wtorek, 14 kwietnia 2009

Postanowienia

Postanowienia wielkopostne dobiegły końca. O wszystkich pięciu pamiętałam codziennie. Pokusa była wielka gdy wychodziłam ze znajomymi do baru i wszyscy pili piwo a ja sok lub zieloną herbatę. Mięso zniknęło z codziennego menu i ku mojemu zaskoczeniu trzymałam się nieźle nawet wtedy gdy na uroczystym obiedzie u Basi zostały podane 4 rodzaje pieczonego mięsa. Najbardziej tylko irytowały mnie reakcje na wiadomość o moim 40 dniowym wyrzeczeniu. Po jakimś czasie przestałam się ujawniać bo ile razy można słyszeć "no zjedz kawałeczek -to nie taki wielki grzech". Tłumacząc cierpliwie, że o grzech tutaj nie chodzi ale o postawę już nie wiedziałam czy tłumaczę to sobie czy temu kto pyta.

Droga Krzyżowa co piątek. Nie byłam obecna na pierwszej bo podróżowałam wtedy do Gdańska i ostatniej. Pierwszą przeczytałam siedząc w przedziale. Ostatnią odmówiłyśmy razem z siostrą w domu. No a jeśli o odmawianie chodzi to z koronką poszło mi gorzej. Poległam trzy razy, ale świadomie tylko raz kiedy już zmęczona na tyle nie dałam rady wstać. Drugi nieświadomy to bezsenna noc gdy po prostu nie zauważyłam, że czegoś nie zrobiłam bo nie poszłam spać i trzeci gdy po prostu zapomniałam. Telewizor milczał zazwyczaj w momentach kiedy normalnie nie powinien a włączałam go najczęściej po to by po prostu coś grało i zapełniło samotność.

Mimo wszystko jestem zadowolona. Dzięki tym postanowieniom spojrzałam na siebie trochę z innej strony i mimo to, że w chwili słabości nad alkoholem wróciłam do palenia wiem, że i to nie jest bez znaczenia. To doświadczenie doda mi sił w najmniej oczekiwanym momencie. Wierzę.

piątek, 10 kwietnia 2009

Magic Moon

Raz na jakiś czas
Pojawia się magicznie
Dzień i wtedy walka
Z batalionem wszechświata

Plany teraz ambitnie
W bezradności gruzach
Ulica nocą i dawny śmiech

Przypadkowy mężczyzna
Z dziesięciu jedną obleka twarzy
Na murze zastygłym
Myśli szare
Zatrzymane

Dech w piersi zapiera
Okrągłych żarówek blask
Niespokojny i spragniony

Słowa w jedno splata życzenie
Pędź póki starczy sił
Księżyc w kurtynie
Utopi natchnienie

środa, 8 kwietnia 2009

Rekolekcje last minute

Czas przed świąteczny jest idealny pod względem robienia porządków. Wiosna budzi z zimowego snu nawet leniuszków a słońce zachęca do zrobienia czegoś dla bliskich i domu. Okna, kurze, zakupy, trzepanie dywanów i szereg innych rzeczy, którymi zajmujemy się by przyjąć gości z jak największym dystyngowaniem. Goście - zazwyczaj najbliższa rodzina wpadają na wielkanocne śniadanie by podzielić się jajeczkiem, porozmawiać, posiedzieć razem przy stole czy usłyszeć nowych piosenek małych prawnucząt.

Z rekolekcji LAST MINUTE najbardziej zapamiętałam to, jak ksiądz przytaczając biblijne opowieści nawiązywał do współczesnych czasów. Rzecz dotyczyła dawania szansy. Coraz częstsze poddawanie się słowami -nie wyszło to koniec jest obecne na wielu płaszczyznach. W związkach małżeńskich koniec oznacza rozwód, w miłości dwojga -rozstanie, w przyjaźni -zapomnienie. A gdyby tak we wszystkich sytuacjach otrzymać lub dostać kolejną szansę. Spróbować zacząć od nowa wykreślając niezrozumienie i złość ze wszystkich, kłótni czy sytuacji losowych i mimo wszystko wziąć życie drugiego człowieka we własne ręce i nie pozwolić aby los się zmieniał przy najmniejszym zatrzęsieniu.

Czy łatwiej jest żyć skreślając wszystko? Zmiana partnera lub otoczenia w którym coś nam nie pasuje jest łatwa bo łatwe jest myślenie, że każda zmiana prowadzi na lepsze. Ale czy faktycznie tak jest zawsze?

Święta Wielkanocne to dobry czas na robienie porządków zarówno w domu jak i w nas samych. Może warto się zastanowić razem z bliskimi czy również miedzy sobą szansę otrzymujemy czy też zamiatamy problemy i niewygodne rozmowy pod dywan nie dając szansy na życie w relacji, która nosi imię szczęście.




sobota, 4 kwietnia 2009

Agata Budzyńska

* Ty (2) *

Ty przed deszczem w dłonie schowasz
Ty mnie w słońcu ukołyszesz
Tak bym była tylko Twoja

Tak spokojnie
Tak najciszej
Ucałujesz

Dłoni ciepłem mnie ogrzejesz
W palce swoje mnie ubierzesz
Będę miała Twoje dłonie
Tak ciche, tak spokojem zamyślone

Na poduszkach dłoni Twoich
Usta będę tulić senne
Popatrz to nasza miłość
Tak ciepło, tak wiosennie

Malowana


wtorek, 31 marca 2009

Kolor serca

Mam pamięć emocjonalną. Z reguły zapamiętuje nieświadomie tylko wybrane zdarzenia. Po jakimś czasie okazuje się, że to co powinnam -nie pamiętam. Każdego dnia się uczę. Siebie i innych ludzi. Lubię na nich patrzeć i dumać. W autobusie i kościele spotykam najciekawsze przypadki.. Przyglądam się zazwyczaj jakie jest nastawienie "ludzi na innych" i stwierdzam -POLAKOM BRAK ŻYCZLIWOŚCI!

Czy naprawdę w dzisiejszych czasach jest tak trudno powiedzieć do obcej osoby przepraszam, proszę, dziękuję? Nic dziwnego, że ludzie na siebie warczą. Wchodzi kobieta do autobusu i mówi do kierowcy kładąc pieniądze -normalny. Kierowca podaje bilet w milczeniu ze złowrogą miną. Innym razem starsza pani, która przez całą mszę wyśpiewała wszystkie pieśni, wychodząc z kościoła rozpycha się w tłumie łokciami -bo przecież inaczej niż siłą zaznaczyć potrzebę szybszego wyjścia się nie da. To samo w autobusie. Lecą te baby z siatami tylko jak się drzwi otworzą i robią wyścigi, która pierwsza zajmie miejsce oczywiście nie to przy oknie bo wtedy ciężko wysiadać tylko to z brzegu bo wtedy już nie trzeba mówić do tego kto siedzi obok -przepraszam tutaj wysiadam.

Mierzę ludzi własną miarą -jeśli ja lubię być traktowana życzliwie to myślę że tego spodziewają się po mnie inni. Choć nie od zawsze tak było. "Monkey see, monkey do". Uczę się od innych i jestem głęboko przekonana, że moja postawa też jest drogowskazem. To tylko słowa, krótka chwila: Dzień dobry, poproszę bilet normalny. Kierowca z uśmiechem podaje bilet -proszę. Dziękuję. Kierowca jedzie zadowolony i nie zamyka następnym razem na przystanku drzwi przed nosem. Ktoś przed chwilą był dla niego miły więc dlaczego on ma nie być.

Jest pewnie wiele takich codziennych sytuacji kiedy nie zdajemy sobie sprawy z potęgi naszej życzliwości. To właśnie takie proste zdarzenia, które niekiedy zapamiętujemy pod wpływem dobrej emocji są wielkim krokiem w kierunku zmian na lepsze. Moim największym życzeniem jest aby ludzie nie bali się być dobrym i miłym niezależnie od wieku. Ponoć przykład powinni dać nam starsi ale my swoim nastawieniem możemy przekonać niejednego gbura, że nie warto być obojętnym na obcego człowieka.

Jeśli kiedyś w Polsce powstanie jakaś akcja promowania życzliwości to na pewno będę stała na jej czele.

Śpiewając jak Majka Jeżowska:

"Kiedy czujesz się jak własne pół, własne wspak
Gdy Cię znów dogania pech.
Kiedy Los uwziął się, daje wszystko na nie
To nieważne, to zmieni się..

Przecież liczy się kolor serca
Ile ciepłych barw mieszka w nim
Tylko własny Twój kolor serca
Może dodać Ci sił
W te pochmurne złe dni..

Gdy pomocy ktoś chce
Kiedy bardzo z nim źle
Nie zostawiaj go -jak widz
Nawet gdy własny cel
Przez to umknie Ci gdzieś
To nie ważne nic, a nic..

Przecież liczy się kolor serca..








niedziela, 29 marca 2009

Małgorzata Hillar

* Czy mogę *

Mówisz słowa nie wyrażą
Patrzę na Ciebie ze smutkiem

Ja znam słowa, które jak atropina
Rozszerzają źrenice i zmieniają kolor świata
Po nich nie można już odejść

Czy mogę dać Ci siebie
Jeśli nie umiesz powiedzieć
Co czujesz
Kiedy oddaję Ci usta?


środa, 25 marca 2009

Filozofia Heideggera

Śniło mi się dziś w nocy, że śpiewałam.

W moich myślach o przyszłości zawsze panowało przekonanie, że jakoś to będzie. Przez lata wchodzenia w dorosłość straciłam poczucie teraźniejszości. Zasypiając myślałam o tym, że wszystko co do tej pory mnie spotkało to obraz mojego życia. To jak wygląda -zapisują wspomnienia miłych momentów ale i chwil o których nie chciałabym pamiętać. One jednak są. Ciągle wracają i nie dają o sobie zapomnieć. W myśl filozofii Heideggera jestem przekonana -nie ma przypadków! Mówi się, że dobro odciska dobro. A zło?

Chcę wierzyć, że wszystko czego doświadczamy nie dzieje się bez przyczyny i skutku. Może nasze doświadczenia -również te złe poprowadzą ku zmianie czyjegoś losu na lepszy. Potrzeba tylko odwagi aby otworzyć usta gdy należy.





poniedziałek, 23 marca 2009

Agata Budzyńska

* List do poety *

Napisałam kolejny list do życia
Zamiast jemu wysłałam go Tobie
Ach przepraszam, że taki był smutny
Nie wiedziałam, że przykrość Ci sprawię

Chciałam tylko:

Twój sad ocalić od jesieni
Oczy swoje od smutku
Nie pamiętać, że coś się zmieni
Że inna powitam Cię jutro

Dłonie chłodne ogrzać wspomnieniem
Ciepła Twego ciała
I napisać jak było mi dobrze
Gdy wiersz od poety dostałam

"Może właśnie na Ciebie czekałam całe życie
Urodziłam się
Rosłam

Miałam lalki, które kochałam
Potem mężczyzn, którzy nie kochali
Może właśnie na Ciebie czekałam całe życie?
Nie wiem"

Dziś chciałabym tylko
Ocalić Twój sad od jesieni...


środa, 18 marca 2009

Kreativ Blogger


Kreativ Blogger dla Kobiety w oknie przyznany przez Zaczarowaną Dziewczynkę http://zaczarowanadziewczynka.blogspot.com/

Dziękuję
-ucieszyłam się jak dziecko :-)

Ja natomiast bezapelacyjnie pragnę wyróżnić trzy blogi:

1. Margo
i jej poetycko-artystyczne myśli

2. Iga
i jej szalono-Bianuczkowy blog
http://igapisze.blogspot.com/

3. Ania
i jej blog, w którym każde słowo ma sens



wtorek, 17 marca 2009

St. Patrick's Day

Jako sezonowa emigrantka zakochana od pierwszego wejrzenia w Irlandii nie mogę pominąć faktu najważniejszego corocznego świętowania. Wiele bym dała być tam dzisiaj by napić się zielonego piwa i przesiąknąć do reszty magiczną atmosferą oraz uśmiechniętymi ludźmi.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Dziś obowiązkowo zielony kolor dominuje w moim sercu. Zielona koszula i wisiorek z koniczynką przypomną mi jak bardzo potrafię być szczęśliwa i z niecierpliwością czekam na maila czy również w tym roku będzie mi dane kolejny -już czwarty raz otworzyć zielone drzwi!

Dzień Świętego Patryka przyniesie wiele zadowolenia a irlandzkie skrzaty również w Polsce chowają się za drzewami :-))