wtorek, 13 stycznia 2009

I tylko błagam..

Wróciłam dziś do mojej muzyki sprzed miesięcy, którą w związku z irlandzkimi wydarzeniami odrzuciłam. Faktem jest, że ilekroć w moim życiu coś się dzieje zawsze znajduje to odniesienie do muzycznych aspektów i wtedy jest mi lepiej.. a może na odwrót. Siostra kiedyś powiedziała, że ilekroć słucha Comy ciśnienie w jej krwi wzrasta i to pobudza ją do działania, mobilizuje. Ja słuchając Comy zamykam oczy i odpływam przebiegając przez wszystkie myśli w głowie bez granicy obawy, że usłyszę w nich prawdę. Słucham i widzę obrazy własnych myśli, których się boje, które odrzucam w przedbiegu bo podświadomie znam ich zakończenie.

Czuje się tak, jakbym na siłę próbowała odrzucić coś co jest częścią mnie tłumacząc, że to nie jest istotne i na zawołanie mogę zmienić siebie używając jedynie silnej woli i kształtu myśli. Nie jest to prawdą i Bogu dziękuje, że to zrozumiałam. Podobna sytuacja już kiedyś mnie spotkała. Paliłam 10 lat, rzucałam 5. Dopiero przy pomocy pewnych ziołowych tabletek udało mi się zerwać z nałogiem. Byłam dumna z siebie samej pierwszy raz w życiu, a gdy już zapomniałam o tym co najbardziej mi pomogło i wmówiłam sobie, że to tylko kwestia czy chce palić i to ja o tym zadecyduje -po 11 miesiącach bezmyślnie sięgnęłam po papierosa. Ci co palą znają wymówki -tylko jeden, nic się nie stanie.. akurat! Tak czy inaczej bez względu na to jaka sytuacja spotyka nas w życiu zawsze jest do niej odniesienie łączące jedno z drugim, drugie z trzecim.

Źle sypiam od nocy sylwestrowej. Męcze się do 4 nad ranem, przewracam z boku na bok. Pale za dużo, a uświadamiam sobie to dopiero gdy wieczorna paczka się kończy jeszcze zanim zasnę. Nie mogę zebrać myśli i siebie zapędzić do działania, do zrobienia rzeczy, które na mnie czekają a ja mam jak zwykle tysiąc wymówek. Od dzisiaj mówię NIE. Jestem wzrokowcem więc zrobiłam listę rzeczy o których usilnie staram się zapomnieć. Nie określam czasu ich spełnienia ale realizacje, bo wiem że jeśli je zrobię to będę mieć spokój. Polegając jedynie na własnej odpowiedzialności i chęci, wyłączam telewizor i wracam do siebie. Do tej, którą wielbiłam za zdolność organizacji i działania.

Was też zachęcam do przemysleń jeśli wydaje wam się, że od pewnego czasu jest coś nie tak lub czujecie, że czegoś wam brakuje. Może się okazać, że to co się dzieje teraz w waszym życiu pociągnie za sobą podświadomość spełnienia co pobudzi do większej aktywności duchowej, myślowej i fizycznej..

A może będzie na odwrót.. :-)


2 komentarze:

Margo pisze...

od dawna nie robię postanowień, palę, i płynę jak woda z Lichenia - cudownie :)

Dominika pisze...

To tak u mnie ....wiem że mam zrobić tyle rzeczy ale robie wszystko zeby tego nie robić...
I w końcu marnuje czas na necie...
Przyznaje sie....;/
Z bezsennymi nocami tez tak miałam...

Zatem nie jesteś Sama ;)
Pozdrawiam